Wyjazd za granicę, czyli jak przygotować psa w długą podróż i nowe rejony | Dolomity i włoskie morze

Wyjazd za granicę z naszym czworonożnym członkiem rodziny może wydawać się kłopotliwy i stresujący. Zwłaszcza długie godziny spędzone w samochodzie, no i dokumenty, aby nie mieć żadnych problemów.

Wakacje we Włoszech były naszymi pierwszymi wakacjami za granicą z Molly, no i z Nessie, na „pełen etat”. Wcześniej zawitaliśmy z Molly do Niemiec, idąc na spacer ze Świnoujścia, czy też do Czech, stojąc na szczycie Kopy (zobacz wcześniejsze wpisy) 😛 Jednak teraz były już one dwie i kawał drogi przed nami.

FORMALNOŚCI
1. Tutaj, mimo sprawdzania na internecie, poprosiliśmy o podpowiedzi panią weterynarz. Wyrobiliśmy paszport Nessie, Molly już miała. Taka przyjemność kosztuje 100zł od pieska, musicie jednak sprawdzić, czy Wasz weterynarz ma uprawnienia do ich wystawienia. Przypilnujcie też, aby informacje były uzupełniane nie tylko po polsku, ale też po angielsku (w paszporcie Molly sami wpisywaliśmy po angielsku ołówkiem).
2. Szczepienia – wiadomo, obowiązkowe. Odrobaczenie specjalnie nie było wymagane, ale są kraje, które tego wymagają, jak i dodatkowych szczepień, prócz podstawowych.
3. Wstęp – koniecznie trzeba sprawdzić, czy park, szlak, plaża, itp., dopuszczają wprowadzanie psów. Jeśli nie ma informacji, dobrze jest napisać maila, aby się upewnić. My akurat jadąc w Dolomity czerpaliśmy wiedzę z bloga https://makulscy.com/, druga część naszej wyprawy padła na nadmorskie Lignano, a to dlatego, że przypadkiem znalazłam tam plażę dla psów 😛
4. Smycz – to raczej obowiązek wszędzie. Dla bezpieczeństwa wszystkich, a przede wszystkim psa, którego nowe miejsce i tłumy mogą zestresować.
5. Kaganiec – zakupiliśmy, na wszelki wypadek, choć dla długiego pyska Nessie był to problem 😛 musiałam wyciąć kawałek przodu, aby nos jej się zmieścił i żeby był wygodny. Obie wyglądały na przymiarkach jak Hannibale Lectery!
6. Ubezpieczenie – tak! Ubezpieczaliśmy się dodatkowo na zdrowie, w razie zakażenia COVIDem, ale do tego nasza super agentka ubezpieczyła nas od ewentualnych zniszczeń wyrządzonych przez psy, zwłaszcza wszystko potrafiącą Nessie 🙂 Wiadomo, nieobowiązkowe, ale warto przemyśleć.
7. Apteczka! To must have, jeśli wybieracie się w podróż z psiakami. Co powinna zawierać? Na pewno materiały opatrunkowe, coś do dezynfekcji ewentualnych ran, bandaż elastyczny lub samoprzylepny, na pewno zapas leków, jeśli Twój zwierzak przyjmuje jakieś leki na stałe (i tu lepiej wziąć kilka tabletek więcej, w razie gdyby podróż musiała się z rożnych względów przedłużyć), leki przeciwzapalne, ale dla psiaka (broń boże nie podawaj ludzkich leków!), przyda się też coś rozkurczowego, probiotyk na niespodziewane biegunki 😉 oraz elektrolity. Przydadzą się również pęseta, szczypce do usuwania kleszczy oraz nożyczki z zaokrąglonymi końcami. Warto również zorientować się, gdzie jest najbliższy gabinet weterynarii od miejsca, w które się wybieramy, żeby później nie panikować i nie tracić cennego czasu.
8. Na koniec adresówki. Jest ich mnóstwo na rynku, do wyboru do koloru. Można wybrać materiał z jakiego są wykonane, ulubiony kształt, czcionkę itd. Najważniejsze, aby znajdował się na niej Wasz numer telefonu i to z numerem kierunkowym do kraju z jakiego pochodzicie. Muszę się przyznać, że my na miejscu zorientowaliśmy się, że na naszych go nie ma 😉 Poprawimy się!

NA PODRÓŻ
1. Nakarm psa na 2 godziny przed odjazdem. Nawet jak nie ma problemów lokomocyjnych to i tak lepiej mu w brzuszku będzie. Ewentualnie jakieś drobne smaczki w trasie można podrzucić od czasu do czasu.
2. Przygotuj dużo wody, przyda się podróżna miska, których do wyboru do koloru. My mamy sylikonową składaną, a do tego mieliśmy 1,5 litra wody. Planujemy zacząć szyć materiałowe.
3. Zastanów się jak osłonić pupila przed ewentualnym słońcem w podróży (chyba, że jedziecie w nocy). My mamy rolety przecisłoneczne, ale były niewystraczające i musieliśmy na szybko zmontować coś innego. Z pomocą przyszedł ręczniczek przyciśnięty do szyby okna.
4. Mata chłodząca to naprawdę dobra sprawa. Tyle.
5. Pasy bezpieczeństwa przypięte do szelek! Nie jest to podobno obowiązek, ale dla bezpieczeństwa warto! Można zakupić zwykłe czarne, ale powoli jest coraz większy wybór różnych kolorowych.
6. Postoje – zdecydowanie tak, co 3-4 godziny, jeśli na stacji to w miarę z dala od innych, blisko zieleni. Dla psa taka podróż to i tak duży stres, może się nawet nie wysiusiać :/

POD NAMIOT
1. Koce – wzięliśmy tylko te zaplanowane do namiotu, nie pomyśleliśmy na czym ewentualnie mają leżeć poza namiotem, a różnie bywa z podłożem. Niektórzy mają nawet śpiwory szyte specjalnie dla psów!
2. Psy nie mogą biegać luzem na kempingach, dlatego znów przyda się tutaj pas do samochodu. Tym razem przyczepiasz do niego rączkę smyczy i pieski spokojnie poza samochodem mogą spacerować w wyznaczonej przez Ciebie odległości.
3. Jedzenie najlepiej sobie poporcjować do woreczków, które potem wykorzystasz na kupy 😀
4. Ręcznik na brudne stópki też się przyda.
5. Dużo cierpliwości dobrze mieć w zapasie, bo na kempingu codziennie ktoś nowy i codziennie nowe zwierzaki 🙂

NA PLAŻĘ
1. Ręcznik, który może mieć wiele zastosowań. Do leżenia, do wycierania, do tulenia 🙂
2. Jeśli nie wchodzisz na plażę z infrastrukturą dla piesełków, to miska i woda to podstawa, a do tego parasol i namiocik, taki plażowy np. z Decathlonu.
3. Dobrze, aby piesior miał szelki, bo w wodzie łatwiej go złapać, a także długą smycz, np. z linki BioThane, która się nie plącze, szybko ją można wyczyścić i szybko schnie, aby w wodzie kontrolować jego swobodne pływanie. Jeśli oczywiście Wasz pies lubi pływać, bo nasze stały na brzegu hahahah
4. Plażowicze, co wynika z naszych obserwacji, dla umilenia czasu swoim pupilom mają przygotowany szeroki wachlarz zabawek i pływających gadżetów. Wiadomo, mokre przytulanki wytaplane w piachu to słaba przyjemność, dlatego pomyśl o frisbee, piłce, czy ringo, albo czymś gumowym, co łatwo wypłukać. Do pływania natomiast, podpatrzyliśmy materace (zazwyczaj szybko przebijane pazurkami) i różnego rodzaju deski. Następnym razem i my się zaopatrzymy 🙂

Wiadomo wszystkim, że najlepiej jest podróżować poza sezonem, bo i temperatury niższe i turystów mniej. My nie mamy takiej możliwości, ale uwierzcie, że naprawdę się da, tylko trzeba przemyśleć gdzie, jak i co zabrać 🙂

No to pakujcie się i ruszajcie w drogę! <3

One thought on “Wyjazd za granicę, czyli jak przygotować psa w długą podróż i nowe rejony | Dolomity i włoskie morze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *